← Wszystkie Insights
Research 5 min czytania

Jak segmentacja klientów poprawia ROI z marketingu

Większość projektów segmentacyjnych kończy się prezentacją, a nie wzrostem wyników. Te, które realnie podnoszą ROI, przypisują każdemu segmentowi inne działanie, inny budżet i mierzalny zwrot.

W skrócie

  • Strategia „strzelania na oślep” wydaje tę samą złotówkę na klienta, który nigdy nie dokona zakupu, i na tego, który już jedną nogą jest poza firmą. Segmentacja przekierowuje tę złotówkę tam, gdzie przynosi zwrot.
  • Wzrost nie bierze się z etykiet. Bierze się stąd, że na każdy segment działasz inaczej, a potem mierzysz ROI w rozbiciu na segmenty i przesuwasz budżet do grup, które się opłacają.
  • Liderzy traktują segment jako decyzję, a nie opis. Firmy o najszybszym wzroście czerpią z personalizacji o 40% więcej przychodów niż ich wolniej rosnący konkurenci.

Większość projektów segmentacyjnych kończy się w ten sam sposób. Zespół dzieli bazę klientów na grupy, nadaje im nazwy, pokazuje efektowną prezentację, a potem nadal komunikuje się ze wszystkimi dokładnie tak jak wcześniej. Segmenty są prawdziwe. Zmiana w działaniu już nie, więc ROI nigdy się nie pojawia.

Problem nie tkwi w matematyce. Tkwi w tym, że segment traktuje się jako opis tego, kim są klienci, a nie jako decyzję o tym, co dla każdej z grup zrobić inaczej.

Segmentacja podnosi ROI, zmieniając miejsce, w które trafia złotówka

Jeden komunikat i jedna oferta dla wszystkich oznacza, że przepalasz pieniądze na osoby, które nigdy nie zareagują, i jednocześnie nie doinwestowujesz tych nielicznych, którzy by zareagowali. Segmentacja usuwa to marnotrawstwo po obu stronach. Grupy o wysokiej wartości i wysokim potencjale dostają więcej uwagi i bogatsze oferty. Klientów jednorazowych i o niskiej gotowości do zakupu obsługujesz sprawnie i niskim nakładem. Gdy segmenty są powiązane z zachowaniem i wartością, możesz wreszcie patrzeć na ROI w rozbiciu na segmenty i przesuwać budżet do grup, które go zwracają.

Większa trafność wzmacnia większą efektywność. Komunikaty i oferty zbudowane wokół rzeczywistych potrzeb segmentu konwertują lepiej, a najważniejsze usprawnienia produktu i doświadczenia można zaprojektować pod segmenty, które generują najwięcej przychodów. Zwrot bierze się stąd, że jednocześnie wydajesz mniej na niewłaściwych ludzi i więcej na właściwych.

71% konsumentów oczekuje od firm spersonalizowanych interakcji, a 76% czuje frustrację, gdy ich nie dostaje. Szerokie, niezróżnicowane targetowanie odbierane jest dziś jak usterka. Źródło: McKinsey & Company

Segment to nie opis tego, kim są twoi klienci. To decyzja o tym, co zrobisz inaczej dla każdej z grup.

Przepaść finansowa między firmami, które na segmentach faktycznie działają, a tymi, które jedynie je nazywają, jest ogromna i widać ją w tempie wzrostu.

Wykres 1

Szybciej rosnące firmy czerpią znacznie większą część przychodów z segmentowanego, spersonalizowanego zaangażowania

Szybciej rosnące firmy+40%
Wolniej rosnący konkurencipoziom bazowy

Źródło: McKinsey & Company. Szybciej rosnące firmy czerpią z personalizacji o 40% więcej przychodów niż wolniej rosnący konkurenci.

Co sprawia, że segment jest wart wydatku

Segment, który nie zmienia żadnej decyzji, jest etykietą, a nie strategią. Te użyteczne mają cztery wspólne cechy. Są mierzalne, więc na podstawie danych, które już masz, jesteś w stanie ustalić, kto należy do każdej grupy. Są istotne, więc grupa jest na tyle duża, by realnie wpłynąć na wynik. Są dostępne, więc faktycznie możesz do nich dotrzeć właściwym kanałem i komunikatem. I dają się przełożyć na działanie, więc jest coś konkretnego, co dla tej grupy zrobisz, a czego nie zrobiłbyś dla innej.

Najmocniejsze segmentacje łączą trzy warstwy: kim klient jest, co robi i dlaczego to robi. Dane demograficzne i firmograficzne wyznaczają ramy. Dane behawioralne i transakcyjne pokazują wartość i gotowość do zakupu. Dane o postawach, pozyskane z badań i sygnałów ankietowych, wyjaśniają motywację, do której kampania może się odwołać. Zbuduj segmenty z jednej warstwy, a dostaniesz czysty klaster, z którym nikt nie wie, co zrobić. Zbuduj je ze wszystkich trzech, a działanie samo się nasunie.

6–10% wzrostu przychodów osiągają marki dzięki zaawansowanej personalizacji, rosnąc od dwóch do trzech razy szybciej niż marki, które jej nie stosują. Źródło: Boston Consulting Group

Zamień segmenty w różne działania, a potem zmierz zwrot

Tym, co oddziela wzrost od etykiet, jest dyscyplina: na każdy segment działaj inaczej i czytaj wynik.

  1. Zacznij od decyzji, a nie od klastra. Osadź pracę w pytaniu, które realnie finansujesz: gdzie skupić pozyskiwanie klientów albo kto powinien trafić do programu utrzymania. Segmenty zbudowane po to, by rozstrzygnąć konkretną decyzję, są faktycznie używane.
  2. Zróżnicuj sposób obsługi. Dopasuj komunikat, ofertę i dobór kanałów do segmentu. Grupy zagrożone odejściem dostają proaktywny kontakt, grupy o wysokiej wartości obsługę „pod klucz”, a klienci o niskiej gotowości do zakupu sprawną automatyzację.
  3. Mierz ROI w rozbiciu na segmenty. Testuj w podziale na grupy i pozwól, by o skalowaniu wydatków decydowała reakcja i zwrot z każdego segmentu, a nie najgłośniejszy głos na sali.
  4. Realokuj i odświeżaj. Przesuwaj budżet do segmentów, które się opłacają, i aktualizuj je wraz ze zmianą zachowań. Trzy do pięciu segmentów, które zespół potrafi zapamiętać, biją dziesięć, z którymi nikt nie umie nic zrobić.

I to właśnie w tym miejscu segmentacja zazębia się z resztą systemu. Te same grupy, na które kierujesz kampanię, powinny zasilać modele utrzymania i wartości, żeby cała historia była spójna. Nie przyklejasz klientom etykiet, tylko decydujesz, gdzie inwestować i jak działać, a ekonomia trafnych decyzji mówi tu sama za siebie.

25–95% wzrostu zysku daje podniesienie wskaźnika utrzymania klientów o zaledwie 5% — czyli dokładnie ta dźwignia, którą uruchamia dobrze zbudowany segment klientów zagrożonych odejściem. Źródło: Harvard Business Review, powołując się na Bain & Company

Firmy, które wygrywają dzięki segmentacji, to nie te z największą liczbą segmentów. To te, które każdej grupie przypisują inne działanie i inny budżet, a potem pozwalają, by zmierzony zwrot przesuwał pieniądze. To właśnie przejście od opisywania bazy klientów do zarządzania nią.

Aby zobaczyć, jak budujemy to i wdrażamy u klientów, zapoznaj się z naszymi projektami z zakresu segmentacji klientów i modelowania kampanii albo przejrzyj analizy przypadków.

Źródła

  1. McKinsey & Company, "The value of getting personalization right or wrong is multiplying," mckinsey.com.
  2. Boston Consulting Group, "Profiting from Personalization," bcg.com.
  3. Harvard Business Review, "The Value of Keeping the Right Customers," hbr.org.

Chcesz zastosować to do swoich danych?

Umów konsultację