W skrócie
- Programy customer experience grzęzną, bo optymalizują wskaźnik, a nie wynik biznesowy. Rozwiązaniem jest model, który pokazuje, które momenty faktycznie wpływają na przychód, retencję i marżę oraz w jakiej skali.
- Liderzy nie słuchają uważniej od innych. Łączą to, co czują klienci, z tym, na czym zarabia firma, a potem inwestują w te nieliczne momenty, które naprawdę się liczą.
- Dobrze wdrożony pokazuje, ile przychodu jest zagrożone, które momenty mają największy wpływ oraz jak uzasadnić ROI każdej proponowanej zmiany.
Większość programów customer experience grzęźnie w tym samym miejscu. Zespoły zbierają opinie, budują dashboardy i raportują wskaźnik, który co kwartał drgnie o jeden punkt w górę. Zarząd kiwa głową, nic się nie zmienia, a w kolejnym cyklu budżetowym customer experience znów ląduje po stronie kosztów, a nie źródeł wzrostu.
Problem rzadko leży w samych danych. Brakuje ogniwa, które łączy to, co czują klienci, z tym, na czym firma zarabia.
Zacznij od wyniku, nie od ankiety
Podejście Experience to Impact odwraca perspektywę. Zamiast pytać „jaki mamy NPS”, pyta „które doświadczenia wpływają na przychód, retencję i marżę i w jakim stopniu”. Ta jedna zmiana porządkuje wszystko, co dzieje się dalej: jakie pytania zadajesz, które segmenty obserwujesz i które usprawnienia finansujesz w pierwszej kolejności.
Kiedy połączysz w jednym modelu sygnały z ankiet, dane behawioralne i informacje operacyjne, szum znika. Okazuje się, że zaledwie kilka momentów przesądza o tym, czy klient zostaje, wydaje więcej, czy odchodzi.
Pytanie nie brzmi „jaki mamy wynik”, lecz „które doświadczenia wpływają na przychód i w jakim stopniu”.
Ekonomia tego podejścia nie jest subtelna. Te efekty się kumulują.
Przepaść między liderami a resztą stawki nie wynika z większego wysiłku. Wynika z dyscypliny, by skupić się na tych nielicznych rzeczach, które naprawdę się opłacają.
Wykres 1
Liderzy customer experience kumulują więcej wartości przedsiębiorstwa
Łączna wartość dla akcjonariuszy wygenerowana w ciągu dekady, zindeksowana. Źródło: BCG
Co daje ten model
Działający model Experience to Impact dostarcza cztery rzeczy, których nie da żaden dashboard:
- Obraz zagrożonego przychodu, który przelicza dzisiejsze punkty tarcia na konkretne pieniądze i pokazuje, ile kosztuje bezczynność.
- Momenty o największym wpływie na całej ścieżce klienta, uszeregowane według wagi finansowej, a nie według tego, który wskaźnik akurat spadł.
- Uzasadnienie ROI każdego proponowanego usprawnienia, wyrażone w złotówkach, którymi posługuje się dział finansowy.
- Priorytetyzację według wpływu, dzięki której roadmapa finansuje to, co realnie napędza biznes, a nie to, co najgłośniej wybrzmiewa w ankiecie.
Dlaczego to ma znaczenie
Koszt słabego doświadczenia nie jest abstrakcyjny. Ujawnia się w chwili, gdy klient odchodzi, a rzadko kiedy uprzedza o tym wcześniej.
Firmy, które przodują w obszarze doświadczeń, nie wygrywają dlatego, że słuchają uważniej. Wygrywają dlatego, że łączą to, co słyszą, z tym, na czym zarabiają, i działają w tych kilku momentach, które przesądzają o wyniku. To właśnie różnica między mierzeniem doświadczenia a zarządzaniem nim.
Aby zobaczyć, jak budujemy to wspólnie z klientami, poznaj nasze usługi Experience to Impact oraz Root Cause Analysis lub przejrzyj studia przypadków.
Źródła
- Boston Consulting Group, "CEOs Need a Customer Experience Revolution, Not an Evolution," bcg.com.
- Bain & Company, "Net Promoter 3.0," bain.com.
- Accenture, "Customer Service on the Brink," accenture.com.