W skrócie
- Specjaliści tracą około jednej piątej każdego tygodnia na szukanie wewnętrznych informacji i osób, które je mają. To ten czas, a nie technologia, jest prawdziwym argumentem za asystentem.
- Korzyści są realne, ale nierówne. To samo narzędzie, które podnosi ogólną produktywność o 14%, poprawia wyniki nowych i mniej doświadczonych pracowników o 34%, bo podaje im odpowiedzi, które eksperci mają już w głowach.
- O tym, czy ludzie zaufają asystentowi, czy po cichu z niego zrezygnują, decyduje nadzór: ograniczony zbiór treści, cytowane źródła i dyscyplina aktualizacji. Bez tego system zaczyna zmyślać firmowe procedury.
Zapytaj pracownika pierwszej linii, gdzie szukać odpowiedzi, a rzadko wskaże dokument. Wskaże człowieka. Zasada siedzi komuś w głowie, wyjątek opisano w wątku z zeszłej wiosny, a obowiązująca wersja procedury to ta, którą doświadczony kolega trzyma u siebie na pulpicie. Każda organizacja opiera się na wiedzy, do której sama nie umie łatwo dotrzeć.
Ten koszt nie jest abstrakcją. Płacimy go codziennie, tą samą walutą, i płaci go każdy.
Problemem jest dostęp, a nie informacja
Firmom nie brakuje wiedzy. Brakuje im sposobów, żeby do niej sięgnąć. Badanie McKinsey nad pracownikami, których praca opiera się na współpracy i komunikacji, wykazało, że niemal jedna piąta tygodnia pracy schodzi na szukanie wewnętrznych informacji albo osoby, która je ma. W działach, które żyją wiedzą, to jeden dzień na pięć poświęcony na szukanie zamiast na obsługę.
Wewnętrzny asystent uderza dokładnie w tę liczbę. Wchłania zasady, procedury i dokumentację produktową, które firma już ma, indeksuje je i odpowiada na pytania zwykłym językiem, z odnośnikiem do źródła. To samo badanie pokazało, że udostępnienie wiedzy do przeszukiwania potrafi skrócić czas szukania nawet o 35%. Nie chodzi o nowinkę. Chodzi o odzyskane godziny.
Firmom nie brakuje wiedzy. Brakuje im sposobów, żeby do niej sięgnąć.
Korzyści są największe tam, gdzie staż jest najkrótszy
Najmocniejsze dowody pochodzą z badania 5179 konsultantów obsługi klienta, którym dano generatywnego asystenta podpowiadającego odpowiedzi na bieżąco. Dzięki niemu liczba spraw rozwiązanych na godzinę wzrosła średnio o 14%. Ale w tej średniej ginie sedno. Konsultanci początkujący i mniej doświadczeni poprawili wyniki o 34%, a najbardziej doświadczeni nie odczuli niemal żadnej różnicy.
W tej asymetrii kryje się cały sens stosowania asystenta właśnie do wiedzy wewnętrznej. Asystent działa, bo wydobywa to, co najlepsi już wiedzą, i daje to wszystkim pozostałym. Skraca drogę do doświadczenia: pracownik z dwumiesięcznym stażem pracuje jak ktoś, kto siedzi w firmie pół roku.
Wykres 1
Asystent AI najmocniej podnosi tych najmniej doświadczonych
Źródło: Brynjolfsson, Li & Raymond, NBER (produktywność mierzona liczbą spraw rozwiązanych na godzinę)
Dlatego właśnie wiedza wewnętrzna awansowała z projektu pobocznego do priorytetu pierwszej linii. W badaniu McKinsey z 2024 roku 65% organizacji zadeklarowało regularne korzystanie z generatywnej AI, niemal dwa razy więcej niż dziesięć miesięcy wcześniej, a powtarzającym się rozwiązaniem jest interfejs konwersacyjny nałożony na treści wewnętrzne.
Co dzieli asystenta budującego zaufanie od tego, który je podkopuje
Technologia to łatwa część. O tym, czy ludzie sięgną po narzędzie po pierwszej błędnej odpowiedzi, decyduje dyscyplina. Pięć praktyk odróżnia wdrożenia, które przynoszą coraz większe korzyści, od tych, które po cichu umierają.
- Zawęź zakres. Zacznij od jednego, dobrze utrzymanego zbioru treści: zasad HR, procedur wsparcia albo dokumentacji produktowej, i jasno powiedz użytkownikom, co asystent wie, a czego nie. Wąski asystent, który ma rację, bije szerokiego, który zgaduje.
- Oprzyj każdą odpowiedź na źródle i je pokaż. Odpowiedzi powinny pochodzić z zatwierdzonych treści i przychodzić z odnośnikami, żeby pracownik mógł je sprawdzić jednym kliknięciem. Asystent proponuje; rozstrzyga źródło.
- Traktuj aktualność jak obowiązek, nie jak nadzieję. Nieaktualne repozytoria to wylęgarnia halucynacji. Wyznacz osoby odpowiedzialne za to, co się dodaje, usuwa i przegląda, oraz w jakim rytmie.
- Respektuj uprawnienia dostępu. Wiedza wewnętrzna jest obwarowana uprawnieniami. Asystent musi przestrzegać, kto co może zobaczyć, inaczej zamienia się w wyciek danych z przyjaznym interfejsem.
- Zamknij pętlę informacji zwrotnej. Śledź pytania, na które asystent nie umie odpowiedzieć, i odpowiedzi, które ludzie odrzucają. Te luki to plan kolejnej rundy treści, a nie powód, żeby porzucić narzędzie.
Dlaczego rachunek się spina
To zastosowanie wraca w poważnych analizach, bo wartość kumuluje się dokładnie tam, gdzie te firmy działają. McKinsey szacuje, że obsługa klienta to jedna z czterech funkcji odpowiadających za większość potencjału generatywnej AI, z zyskami produktywności rzędu 30 do 45% jej obecnych kosztów. Wewnętrzny asystent to droga, którą ten potencjał trafia na biurko: nie zastępuje eksperta, lecz udostępnia jego wiedzę każdemu w chwili, gdy jej potrzebuje.
Firmy, które robią to dobrze, nie traktują asystenta jak funkcji. Traktują go jak zarządzaną warstwę nad własną wiedzą, nadzorowaną równie poważnie jak wiedza, która pod nią leży. Na tym polega przejście od wdrożenia chatbota do prowadzenia prawdziwej kompetencji wiedzowej.
Chcesz zobaczyć, jak projektujemy i nadzorujemy wewnętrznych asystentów wiedzy? Poznaj nasze prace z obszaru Advisory i Experience Strategy albo przejrzyj studia przypadków.
Źródła
- McKinsey Global Institute, "The social economy: Unlocking value and productivity through social technologies," mckinsey.com.
- Brynjolfsson, Li & Raymond, "Generative AI at Work," National Bureau of Economic Research, nber.org.
- McKinsey, "The state of AI in early 2024: Gen AI adoption spikes and starts to generate value," mckinsey.com.
- McKinsey, "The economic potential of generative AI: The next productivity frontier," mckinsey.com.